Fuck skinny, get fit!

Fuck skinny, get fit!

poniedziałek, 30 listopada 2015

UWAGA!!! PUŁAPKI DIETETYCZNE


Wraz z modą na zdrowe żywienie pojawiły się produkty pozornie zdrowe, których powinniśmy wystrzegać się równie mocno co grzesznych słodkości. Czego unikać w zdrowej diecie? Oto popularne pułapki dietetyczne.

1.Płatki śniadaniowe
Tylko pozornie zdrowe i niskokaloryczne. Płatki czekoladowe, polane miodem czy te z orzeszkami to produkty dosładzane, a na dodatek o niskiej wartości odżywczej. Niewskazane też są płatki typu "crunch", ponieważ są bardzo kaloryczne oraz zawierają dużą ilość tłuszczów i cukru. Tefgo typu płatki śniadaniowe zmień na płatki owsiane. Zawierają znacznie mniej kalorii, a są pełnowartościowym posiłkiem, który pozostawia na długo uczucie sytości.

2.Owocowe jogurty
Smakowe jogurty wzbogacane są o dodatkowy cukier, ba, tony cukru! Jesz pozornie zdrowe owoxcower jogurt? Równie dobrze możesz sięgnąć po ulubionego batona! Najzdrowsze są jogurty naturalne,do których, jeśli jesteśmy miłośnikai jogurtów owocowych, możemy dodawać świeże lub mrożone owoce.

3."Ciemne" pieczywo
Prawdziwe i zdrowe pieczywo powinno być twarde, ciężkie i"mokre". Do miękkiego, puszystego ciemnego pieczywa dodawany jest karmel, aby w taki sposób dawać wrażenie jego zdrowego zamiennika i skłonić Nas do kupna "oszukańczego" pieczywa.

4.Smakowa woda mineralna
Pijesz wodę smakową? Równie dobrze możesz sięgnąć po gazowane, pełne cukru popularne napoje, woda smakowa ma tego cukru równie dużo! Na dodatek są ubogie w witaminy i składniki mineralne. Aby urozmaicić smak wody możemy dodać do niej sok wyciśnięty z cytryny lub limonki.

5.Soki owocowe
Te dostępne w kartonach bardzo często są dodatkowo dosładzane. Ponadto zawierają syntetyczne witaminy oraz wiele konserwantów. Zdrowsze są soki świeżo wyciskane.

6.Słodycze light
Zamiast cukru dodaje się do nich słodzik. Ale wciąż znajduje się w nich tłuszcz kakaowy, a to oznacza, że czekolada, czy batonik light nadal pozostają ciężkostrawne i wysokokaloryczne.

7.Odtłuszczone jogurty 0%
Tłuszcz w mleku czy jogurcie jest potrzebny choćby w symbolicznej ilości. Bo witaminy takie jak: A, D, E i K wchłaniają się wyłącznie wtedy, kiedy znajdują się w jego towarzystwie. Uwaga! Odżywiając się wyłącznie odtłuszczonym nabiałem, możemy wpaść w błędne koło, bo zamiast jednego normalnego jogurtu folgujemy i zjadamy kilka opakowań tego z dopiskiem „0%”.
Dobry zwyczaj: Mleko i jogurty przynajmniej 0,5 proc., a do sałatek dodawaj minimum łyżeczkę oliwy z oliwek.

Reasumując, odchudzasz się i nie możesz schudnąć, waga ani drgnie? Przyjrzyj się swojej diecie i sprawdź, czy nie wpadłaś w którąś pułapkę dietetyczną. Produkty light, low carb, promowane jako zdrowe i mające na celu utrzymanie pięknej sylwetki to często produkty, które nie pomagają nam w zrzucaniu kilogramów, a nawet szkodzą zdrowiu. Jedz z głową!
Ściskam!
Sandra Dominiuk Trener Personalny

ŁAP ZA HANTEL KOBIETO! CZYLI 100 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO DŹWIGAĆ.


Jakby jakieś moje Kochane Babsko się jeszcze wahało nad rozpoczęciem romansu z hantlami, to ja stawiam kropkę nad "i" !!! 
100 powodów dla których warto ćwiczyć na siłowni ciężarami:
1. Trening siłowy redukuje ryzyko chorób serca.
2. Poprawia siłę.
3. Poprawia funkcjonowanie układu immunologicznego.
4. Poprawia jakość życia seksualnego.
5. Rozładowuje stres.
6. Pomaga pozbyć się zbędnej tkanki tłuszczowej.
7. Zwiększa prawdopodobieństwo przeżycia zawału.
8. Może pomóc w zmiejszeniu bólu głowy wynikającego z nadciśnienia.
9. Poprawia zdolność organizmu do korzystania z tłuszczy zapasowych w trakcie wysiłku.
10. Zwiększa gęstość kości i ich wytrzymałość.
11. Pomaga utrzymać beztłuszczową masę ciała.
12. Redukuje ryzyko nadciśnienia.
13. Wzmacnia ścięgna i więzadła.
14. Poprawia krążenie krwi w mięśniu sercowym.
15. Zwiększa poziom dobrego (HDL) cholesterolu.
16. Pomaga rzucić palenie.
17. Zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2.
18. Pomaga utrzymać pamięć krótkotrwałą osobom starszym.
19. Pomaga utrzymać wagę po schudnięciu.
20. Pomaga łatwiej znosić ciążę.
21. Zmniejsza lęk i nerwowość.
22. Pomaga kontrolować ciśnienie krwi osobom z nadciśnieniem.
23. Zmniejsza lepkość krwi.
24. Zmniejsza ryzyko arytmii.
25. Zwiększa wydolność tlenową.
26. Pomaga łatwiej znieść podróż do innej strefy czasowej.
27. Spowalnia degeneracje stawów u osób chorych na osteoporozę.
28. Zmniejsza tętno spoczynkowe.
29. Podnosi kreatywność.
30. Zmniejsza poziom triglicerydów we krwi.
31. Zwiększa odporność na infekcje górnych dróg oddechowych.
32. Zwiększa wydolność beztlenową i zmniejsza zmęczenie powysiłkowe.
33. Zmniejsza przyszłe wydatki na leki i opiekę medyczną.
34. Poprawia zdolność regeneracji.
35. Przyspiesza rekonwalescencję po chemioterapii.
36. Zwiększa zdolność organizmu do znoszenia upału.
37. Pogrubia chrząstki stawów.
38. Daje więcej energii do życia i ułatwia reakcje w sytuacjach nieprzewidzianych.
39. Zwiększa wytrzymałość mięśniową.
40. Pozwala spać lepiej.
41. Koryguje postawę.
42. Poprawia wyniki sportowe.
43. Pomaga zapobiegać spowolnieniu metabolizmu z upływem lat.
44. Zmniejsza ryzyko raka okrężnicy.
45. Pomaga kontrolować poziom cukru we krwi.
46. Pomaga redukować zaparcia.
47. Zwiększa objętość osocza krwi.
48. Zmniejsza ryzyko raka prostaty.
49. Pomaga walczyć z uzależnieniami.
50. Pomaga leczyć depresję.
51. Zwiększa zdolność znoszenia niskich temperatur.
52. Pozwala zachować właściwe proporcje sylwetki.
53. Zmniejsza ryzyko i ostrość chorób naczyń krwionośnych.
54. Pomaga redukować niektóre z objawów PMS.
55. Zmniejsza intensywność pracy serca w proporcji do podejmowanego wysiłku.
56. Pomaga zmniejszyć lub wyeliminować bóle kręgosłupa.
57. Pomaga zmniejszyć dawki insuliny wymagane przez chorych na cukrzycę typu 1.
58. Poprawia bystrość umysłu.
59. Poprawia wydolność płuc i zmniejsza problemy związane z astmą.
60. Zmniejsza ryzyko wylewu.
61. Pomaga spalać nadmiar zjadanych kalorii.
62. Zwiększa rezerwy wydolnościowe układu sercowo-naczyniowego.
63. Poprawia Twój wygląd.
64. Redukuje uboczne działania niektórych leków.
65. Zwiększa dopływ krwi do wszystkich organów.
66. Poprawia samoocenę.
67. Zmniejsza podatność na chorobę wieńcową i zatory żylne.
68. Pomaga się zrelaksować.
69. Zmniejsza ryzyko raka piersi.
70. Krótkoterminowo zwiększa spostrzegawczość.
71. Poprawia i utrzymuje ruchomość w stawach.
72. Poprawia tolerancję glukozy.
73. Zmniejsza liczbę dni na zwolnieniach lekarskich.
74. Chroni przed powolnym tyciem z upływem lat.
75. Zwiększa zdolność mięśni do wysiłku.
76. Zwiększa produktywność w pracy zawodowej.
77. Zmniejsza ryzyko problemów z dolnymi partiami kręgosłupa.
78. Poprawia równowagę i koordynację.
79. Pozwala jeść znacznie więcej bez ryzyka tycia.
80. Pomaga chronić przed kontuzjami.
81. Zmniejsza o 20-30% dawki leków niezbędnych przy nadciśnieniu.
82. Poprawia zdolność podejmowania decyzji.
83. Pomaga redukować i zapobiegać symptomom menopauzy.
84. Pomaga redukować objawy i zapobiegać reumatyzmowi.
85. Zmniejsza ryzyko pewnych form niepołodności.
86. Pomaga zapobiegać osteoporozie.
87. Krótkoterminowo zmniejsza apetyt.
88. Poprawia tolerancję bólu.
89. Pomaga zapobiegać chorobie Alzheimera.
90. Czyni serce dużo bardziej efektywną pompą.
91. Zapobiega przerostom lewej zastawki serca u osób z nadciśnieniem.
92. Poprawia nastrój.
93. Zwiększa wiedzę o zdrowym stylu życia.
94. Zmniejsza ryzyko owrzodzeń przewodu pokarmowego.
95. Pomaga prowadzić niezależny tryb życia.
96. Zmniejsza otłuszczenie narządów wewnętrznych stanowiące poważne ryzyko dla zdrowia.
97. Zwiększa wymianę tlenową między płucami a krwią.
98. Poprawia zdolność znoszenia zmian pogodowych.
99. Poprawia ogólną jakość życia.
100. Kształtuje charakter i czyni Cię lepszym człowiekiem :)

Reasumując, Ty + hantle = SUPERWOMEN! Do sztang Babiszony!
Sandra Dominiuk Trener Personalny

Bo jesteś tym, co jesz! Czyli 9 zasad zdrowego odżywiania.


Powszechnie wiadomo, że dieta to ponad połowa sukcesu w walce o piękną sylwetkę.  Chcesz odżywiać się zdrowo, nie tracąc przy tym pogody ducha, a co najważniejsze - nie zwariować? Wprowadź w swoje życie 10 zasad zdrowego odżywiania,a będziesz czuć się pełna powera, zdrowia i energii, a uśmiech z Twojej twarzy na pewno nie zniknie! Czytać i wprowadzać w życie!

1. Jedz regularnie
Staraj się jadać posiłki o stałych porach. Dzięki temu unikniesz odkładaniu się tzw. „tłuszczyku”. Nasz organizm to bardzo sprytna maszyna, nie zdajemy sobie z tego sprawę. Jeśli będziemy spożywać posiłki o różnych porach â to organizm będzie rozregulowany i nie będzie pamiętał kiedy jest pora posiłku, co skutkować może magazynowaniem substancji zapasowych, więc przybranie na wadze będzie kwestią czasu.

2. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem!
Słabość prawie każdej Kobietki (taaak moja też!) - słodycze. Sięgamy po nie, kiedy szybko potrzebujemy dawki cukru, kiedy jesteśmy zestresowani, mamy problemy. Jako jedna ze słodyholiczek wiem doskonale, że nie jest łatwe niewyeliminowanie ich z naszego życia ot tak raz na zawsze. Słodycze codziennie - nie! Słodkość raz w tygoidniu - jak najbardziej. Pamiętajmy też o zdrowszym zamienniku słodkości - owocach.Pomarańcze, gruszki czy brzoskwinie również są słodkie, a w dodatku zawierają wiele witamin.

3. Warzywa, duuuużo warzyw!
Warzywa są przede wszystkim zdrowe, kolorowe, miłe dla oka, smaczne, a potrawy przygotowane z nich i z nimi są wyśmienite i różnorodne. Ja warzyw nie wliczam w dzienne zapotrzebowanie kaloryczne i jem je do woli!

4. Smaczne, ale i ... ładne.
Owszem, jemy nie tylko ustami, ale również oczami i nosem. Spróbujmy posiłki przygotować w taki sposób, aby były atrakcyjne wizualnie â np. pomidory ułóż na brzegu talerza, posyp posiekaną bazylią i obłóż plasterki mozarelli. Wygląda efektownie, a jak smakuje…

5. Używaj ziół, a ogranicz sól
Bazylia, tymianek, mięta, rozmaryn, oregano i wiele innych ziół nadaje potrawom inny smak i aromat. Eksperymentuj. Sprawdź, który smak Ci odpowiada. Po co solić wszystko, co jemy? Sól w nadmiernej ilości tylko szkodzi.

6. Pij dużo wody
Każdy o tym wie, że powinniśmy pić dużo płynów. Po co pić popularne gazowane napoje, które w litrze mają niewyobrażalną ilość cukru? Najlepsza do picia jest woda, gdyż nie zawiera żadnych dodatków. Jeśli nie lubisz pić samej wody, dodaj do niej cytrynę i świeżą miętę – otrzymasz niezwykle orzeźwiający napój.

7. Myśl w trakcie zakupów - czytaj etykiety na opakowaniach
Rób zakupy z głową. Niech czytanie etykiet wejdzie Ci w krew a dzięki temu doskonale będziesz wiedzieć, co wkładasz do koszyka.

8. Fast food'y zastąp zdrowszymi, samodzielnie przygotowanymi wersjami.
Zamiast stać w kolejce w „restauracji” z szybkim jedzeniem, samodzielnie przygotuj hamburgery. To nie są trudne w przygotowaniu potrawy, a będziesz mieć pewność tego, co do pochodzenia składników.

9. Różnorodność posiłków kluczem do sukcesu.
Im bardziej różnorodna będzie dieta, tym więcej substancji odżywczych, witamin i składników mineralnych zostanie dostarczonych do organizmu. Żadne suplementy dietetyczne nie mogą zastąpić dobrze zbilansowanej diety.

Dekalog żywieniowy stworzony! Przeczytać, wdrażać w życie, a zdrowie, doskonałe samopoczucie i piękna sylwetka są w zasięgu ręki!
Ściskam!
Sandra Dominiuk Trener Personalny

8 NAJWIĘKSZYCH BZDUR TRENINGOWYCH


Tysiące brzuszków najlepszym sposobem na sexy ABS, kwas mlekowy powodem zakwasów... Wśród osób uprawiających sport krąży wiele mitów. Często mają tyle wspólnego z prawdą, co stwierdzenie, że Kobiety się nie fochują i nie lubią zakupów ;) Przyjrzyjmy się zatem dziesięciu najpopularniejszym bzdurom na temat treningów i wyrzućmy je z głowy raz na zawsze!

1. Kwas mlekowy powoduje zakwasy.
Bóle mięśniowe, popularnie nazywane zakwasami, które odczuwamy następnego dnia, to mikrouszkodzenia mięśni. Pod wpływem intensywnego wysiłku włókna mięśniowe ulegają niewielkim uszkodzeniom, pojawia się miejscowy stan zapalny, który powoduje ból. Następnie, w procesie regeneracji, włókna ulegają pogrubieniu i są bardziej odporne. Jest to więc efekt pozytywny, ponieważ świadczy o prawidłowo przeprowadzonym treningu.

2. Brzuszki drogą do pięknego brzucha.
Dziesiątki, a nawet setki brzuszków każdego dnia nie przybliżą nas nawet o krok w drodze do idealnie wyrzeźbionego brzucha. Mięśnie pod wpływem tego rodzaju treningu mogą ulec wzmocnieniu lub pogrubieniu. By je uwidocznić, niezbędne jest spalenie tkanki tłuszczowej, która je okrywa. Więc tysiącom brzuszków każdego dnia mówimy nie! Ja trenuję brzuch raz w tygodniu, a kratka jest. Brzuch robi się przede wszytkim w kuchni!

3. Duża liczba powtórzeń przy redukcji.
Jeden z najczęściej powielanych, a zarazem najgłupszych mitów jakie słyszałam! Krążą plotki, że podczas redukowania wagi i pracy nad rzeźbą ciała należy zwiększyć znacząco liczbę powtórzeń (15-20) oraz zmniejszyć ciężar. Taka metoda nie spala więcej tłuszczu niż trening z dużymi ciężarami i niewielką liczbą powtórzeń (5-8). Większe ciężary to większy wyrzut hormonów anabolicznych, co sprzyja spalaniu tkanki tłuszczowej i zachowaniu masy mięśniowej. Duże ciężary biją na głowę mityczną, dużą liczbę powtórzeń pod każdym względem.

4. Jeżdżę na rowerze,biegam, więc nie muszę trenować nóg.
Najbardziej zniednawidzony trening przez większość osób trenujących - trening nóg. Ogromny błąd! Nie na darmo mówi się: trenuj nogi, a urośnie Ci i bicek. Nogi to największa grupa mięśniowa, ich trening powoduje również największą odpowiedź biologiczną, pod wpływem której rośnie całe ciało. Gwarantuje to harmonijny rozwój. Jazda na rowerze czy bieganie to wysiłki o charakterze tlenowym - powodują wzrost wytrzymałości, ale nie oddziałują na mięśnie w taki sposób jak trening siłowy.

5. Mogę jeść do woli, bo ćwiczę/chodzę na siłownię/trenuję.
Niestety tak nie jest. 70% efektów uzyskujemy dobrą dietą. Jeśli ćwiczymy do upadłego, a jemy tak jak zwykle - tłusto i słodko, efektów nie będzie. Ćwiczenia nie zastąpią nam diety, a to ona odgrywa tu kluczową rolę.

6.Trening siłowy nie wpływa na zredukowanie tkanki tłuszczowej.
Podczas treningu siłowego trwającego 30 minut spalisz więcej kalorii niż podczas ćwiczeń kadrio wykonywanych w stałym tempie przez pół godziny. Intensywny trening z oporem podnosi metabolizm na jeszcze kilkadziesiąt godzin po treningu, właśnie dlatego – mimo że po kardio będziesz czuła się bardziej zmęczona – to właśnie podczas treningu siłowego spalisz więcej kalorii.

7.Tłuszcz można zamienić w mięśnie.
Tkanka mięśniowa nie ma nic wspólnego z tłuszczową. Nie możesz zamienić mięsa kurczaka w oliwę z oliwek, ani orzechów w wołowinę. Najpierw pozbądź się tkanki tłuszczowej, później buduj mięśnie.

8.Trening z ciężarkami zamieni cię w kulturystkę.
Za przyrost masy mięśniowej w ogromnym stopniu odpowiedzialny jest testosteron, którego kobiety mają 20 razy mniej niż mężczyźni. Trzeba by się zatem nieźle wspomagać i przerzucać dziennie kupę żelastwa, aby wyrzeźbić mięśnie jak te Pudziana.

Największe bzdury treningowe zostały obalone! A teraz sio na trening!
Sandra Dominiuk Trener Personalny

TRENERKA SANDRA RADZI - JAK POKOCHAĆ FITNESS!


W ciągu męczącego dnia łatwo dać wygrać wymówkom, takim jak: "nie mam ochoty na trening", "mogę to zrobić jutro". Dlatego ja zaczęłam traktować trening jako nieodłączną część dnia, rzecz świętą niczym wieczorny paciorek! Teraz już nie walczę ze sobą, po prostu wskakuję w sportowe ciuchy i podejmuję wyzwanie, wchodzę na siłownię i trenuję. I kiedy już zacznę, nigdy tego nie żałuję!

Tak właśnie to działa w moim przypadku, ale jasną sprawą jest, że nie każdy potrafi podejść do sprawy równie mocno rygorystycznie. Dlatego, aby zmobilizować nas wszystkie, przeczytajcie moje fit Ślicznoty jak zmotywować się do wysiłku i pokochać fitness!



1. Uwierz, że jest w Tobie gwiazda fitness!

Trzy-godzinny maraton zajęć grupowych na wysokich obrotach? Tak się nie da - myślisz. A jednak! To, co trzyma mnie w pionie podczas takiego morderczego treningu, to fakt, że właśnie występuję przed innymi, moimi dziewczynami dla których prowadzę zajęcia grupiwe. Wyobraź to Sobie: patrzy na mnie ogrom Kobietek, wierzą we mnie i fakt, że pomogę im wygrać batalię o piękną sylwetkę. To sprawia,że zawsze jestem w stanie popchnąć się do granic możliwości! Babeczki szukają motywacji w swoim gronie, motywuj! Przychodź regularnie, trenuj ciężko, a zdziwisz się ile dziewczyn popchniesz do lepszych zmian w życiu!



2. Pomyśl, że sport to zdrowie

Sport to inwestycja w zdrowie, ale i godne oraz przyjemne życie kiedy lat na karku będzie już duuużo więcej! Kiedy bardzo nie chce mi się ćwiczyć, myślę o swojej przyszłości. Jestem 27-letnią kobietką, która kiedyś chce usłyszeć od swoich dzieci "kurde Mamuśka, Ty to się trzymasz!". Kim chcesz być, jak będziesz mieć 80 lat? Moja odpowiedź brzmi: "równą babką, która daje czadu na parkiecie!" Anemiczna, ociężała, schorowana, gruba stara ja? Pod żadnym pozorem!



3. Skup się na efekcie, który chcesz uzyskać

Żeby się zmotywować do dalszych ćwiczeń i być świadomą tego, o co walczę, trzymam w  zasięgu wzroku inspirację – w moim przypadku są to gwiazdy fitness takie jak Michelle Lewin czy Paige Hathaway (maaaatulu jakież one mają śliczne pupska!) :)



4. Nie myśl - działaj!

Natychmiast wyciszam głos w mojej głowie, który mówi "nie mam czasu" albo "nie mam dzisiaj chęci" i szybko zastępuję go "dziewczyno, dasz radę!". Najtrudniejsze jest to, by spuścić łomot wszystkim podstępnym wymówkom i po prostu zacząć. GO GIRL!!!



5. Zmiażdż konkurencję!

To, co sprawia, ze nie mogę przestać trenować, to świadomość, że gdzieś jest ktoś, kto jest jeszcze bardziej zabiegany ode mnie, a wciąż nieustannie daje z siebie wszystko, by osiągać swoje cele treningowe. To mnie motywuje!



6. Obserwuj swoje postępy i pamiętaj o tym, jak daleko już zaszłaś.

Staram się pamiętać, że pominięcie treningu będzie krokiem w tył. Stracę całą siłę, którą wypracowałam regularnymi treningami, więc kiedy mnie kusi, by się poddać, uświadamiam sobie, że po prostu nie warto!



7. Zacznij od tego, co lubisz.

Moim "zboczeniem" są ładnie zarysowane nogi i mocno zbudowane ramiona! Dlatego od treningu nóg lub ramion zawsze zaczynam nowy, kolejny tydzień treningów.



Podsumowując Drogie Babska, nic tylko się zakochać i brnąć w tej miłości po kres! :)

Sandra Dominiuk Trener Personalny

DŹWIGAJ DZIEWCZYNO!


Nie, bo urosnę i będę wyglądała jak Pudzian. Nie, bo dziewczynom nie wypada. Nie, bo nie jestem w stanie udźwignąć ciężaru. Nie, bo zrobię sobie krzywdę. Nie, bo się wstydzę. Nie bo nie! Koooobiityyy! Koniec z tym "nieniowaniem"! Trenerka Sandra podrzuca Wam zalety treningu z ciężarami u Kobiet. Nic tylko czytać, przyswoić i wcielać w życie!

1. Mordka się szczerzy! - Poprawia samopoczucie
Endorfiny!!! ilość endorfin, które wypełnią Twój organizm po dźwiganiu jest niesamowita! Po treningu wyjdziesz z uśmiechem na ustach i masz ochotę do działania!

2. Bye bye ugly fat! - Pomaga spalić tłuszczyk
Budowanie mięśni to dobry sposób na pozbycie się tego znienawidzonego przez Nas tłuszczyku (a idź precz siło nieczysta!), ponieważ każdy dodatkowy kilogram mięśnia to wzrost podstawowej przemiany materii. Dlatego regularne dźwiganie ciężarów jest równie pomocne w redukowaniu tkanki tłuszczowej jak trening aerobowy. Nic tylko dźwigać!

3. Kontuzja? Phi! - Zmniejsza ryzyko kontuzji
Trening siłowy nie tylko wzmacnia Twoje mięśnie, ale także kości, więzadła i ścięgna, które utrzymują nasze ciało w ruchu . Dlatego regularne ćwiczenia z obciążeniem pomagają uchronić nas przed kontuzją.

4. I got de pałer! - Dodaje powera!
Ooo tak, power! Mam go zdecydowanie dużo więcej. Fakt, od razu po treningu czuję się zniszczona (bo My Kobiety to waleczne istoty i na treningach się nie opierdzielamy!), ale po zjedzeniu zdrowego posiłku czuję się naprawdę świetnie! I got de pałer!!! ;)

5. Cóż za kształty! - Kształtuje nasze ciałko
Ćwiczenie z ciężarami zwiększa metabolizm i pomaga zredukować tłuszcz oraz buduje mięśnie. Dlatego przy regularnych treningach jesteśmy w stanie osiągnąć sylwetkę o zdrowym, satysfakcjonującym, kuszącym, przepysznym wyglądzie, mniam!

6. Superwoman -Daje siłę!
Regularne dźwiganie ciężarów zwiększa naszą siłę i wytrzymałość, co nie tylko wpływa na jakość naszego treningu, ale także ułatwia codzienne życie. Powszednie czynności fizyczne, które kiedyś wymagały od nas sporego wysiłku, możemy wykonywać z łatwością, co znacznie oszczędza nasz czas i nerwy. ehhh... i zakręcony słoik nie wydaje się już taki straszny ;)

7. Ale jestem sexy! - poprawia samoocenę
Od kiedy trenuję z ciężarami czuję się zgrabniejsza i ładniejsza, a co! Ciało zdążyło się wiele już zmienić, no i w mojej głowie nastąpiły pozytywne zmiany. Wiadome jest, że  lepszy wygląd naszego ciała pomaga w uzyskaniu pewności siebie, w związku z tym powodzenie towarzyszy nam w każdym aspekcie naszego życia . Chcesz być Soooo HOT? Dźwigaj! Proste ;)

8. Kobieta zorganizowaną? A jednak się da! - Organizacja
Ze względu na to, że wyjście na siłownie „kosztuje” nas trochę czasu, musisz tak zorganizować sobie czas, żeby zdążyć wszystko zrobić. I (sprawdzone) udaje się! Czas wypełniony po brzegi? A czemu nie! Wtedy czuć, że się go nie marnuje.

9. Aż kipisz zdrowiem! -  Poprawia stan zdrowia
Dźwiganie ciężarów podnosi poziom dobrego cholesterolu (HDL) i obniża ilość złego cholesterolu (LDL) oraz ciśnienie tętnicze krwi, co wpływa na zmniejszenie ryzyka powstania chorób związanych z układem krążenia. Ponadto pomaga w leczeniu dolegliwości związanych z cukrzycą oraz redukuje ryzyko wystąpienia osteoporozy poprzez zwiększanie gęstości kości.

10. Koniec z fochami! - Redukuje objawy stresu
Ćwiczenia na siłowni powodują pobudzenie wszystkich układów naszego ciała i mają wpływ na wydzielenie się odpowiednich hormonów, dzięki czemu redukują objawy stresu i niepokoju, które w codziennym życiu nie omijają nikogo, a Nas tak wrażliwe, czułe, pełne empatii, i nieraz humorzaste Kobietki tym bardziej ;)

Reasumując drogie Babiszony - nic tylko dźwigać! Ciężary to cudowna sylwetka, zdrowie, siła, cudowny humor, to piękne wewnętrznie i zewnętrznie My! A jak ktoś jeszcze boi się, czy aby ciężary zrobią z Ciebie Babochłopa niech spojrzy na foto powyżej, Waszą Trenerzycę Sandrę, która dźwiga już kilka dobrych lat! Męsko? Nieskromnie śmiem stwierdzić- nie sądzę ;) Ściskam!

Sandra Dominiuk Trener Personalny

OBALAMY MITY O ODCHUDZANIU


Jedzenie po godzinie 18 jest zabronione. Wcześniej za to można jeść owoce i warzywa do oporu. Najlepiej też żywić się produktami light i wyrzucić z diety pieczywo, ziemniaki i nabiał, a do tego ćwiczyć do utraty sił? Czas, by Trenerzyca Sandra obaliła mity o odchudzaniu!



1. Nie można jeść po 18:00

To jeden z najczęściej powtarzanych mitów. W wielu poradnikach wspomagających odchudzanie osiemnasta była godziną graniczną. Wszystko zjedzone później miało zamieniać się w tłuszcz. Nic bardziej mylnego! Ja zalecam, by posiłek zjeść dwie godziny przed snem. Jeśli ktoś kładzie się po północy, a ostatnią rzecz do ust wkłada o godzinie 18, to później próbuje zabić głód szybkimi przekąskami, niekoniecznie zdrowymi, a to bardzo prosta droga do uzbierania bonusowych kilogramów!



2. Głodówka odchudza

To chyba król wszystkich mitów o odchudzaniu. Wystarczy kilka dni bez jedzenia i waga będzie puszczać, jak lód po zimie. TEMU MITOWI MÓWIĘ NAJWIĘKSZE NIE!!! Kilogramy owszem stracimy, ale z nimi możemy też stracić znacznie więcej – własne zdrowie.



3. Produkty light nie tuczą

Powszechne myślenie jest takie, że jeśli coś jest light, to można zjeść tego dowolnie dużo. To droga ku hodowli tłuszczyku! Jeśli producent zabiera z produktu trochę tłuszczu, coś musi dodać w zamian. Często, więc może okazać się, że jogurt light ma więcej cukru niż jego pełnotłuszczowy odpowiednik. Żeby nie dać się nabrać, trzeba porównywać etykiety produktu light i bazowego.



4. Trzeba porzucić chleb i makaron na zawsze!

Makaron kojarzy się z dużą ilością tłuszczu i mięsa. Podobnie chleb, który na przeciętnym polskim stole służy jako zapychacz. Osoby, które przechodzą na dietę uważają, że rezygnacja z nich spowoduje, że kilogramy same będą uciekać z wagi. Ja jem i pieczywo i makaron a kratka na brzuchu jest! Chodzi jedynie o to, by dokonywać odpowiednich wyborów, a mianowicie zamienić "białe" kajzerki na pieczywo pełnoziarniste, makaron "zwykły" na razowy.



7. Owoców można jeść do woli

Owoce również zawierają cukry proste w postaci fruktozy. Nie oznacza to jednak, że całkowicie powinnyśmy z nich zrezygnować. Wręcz przeciwnie, codzienna porcja owoców jest niezbędna.  "Czerwona lampka" powinna się nam zapalić w momencie, gdy sięgamy bezkarnie po owoce pomiędzy zaplanowanymi posiłkami.



9. Suplementy diety zrobią wszystko za mnie

Im bardziej na okładkach promowane są szczupłe ciała, tym więcej w telewizji i prasie pojawia się reklam środków na odchudzanie, przy których możecie leżeć i pachnieć, a całą czarną robotę odwali suplement. Chwyt marketingowy jak nic! To tylko dodatek, bez zmiany nawyków żywieniowych i ruchu nie liczmy na powodzenie.



10. Zrzucić 10 kilogramów w dwa tygodnie

Oczywiście, że da się tyle stracić, zwłaszcza jeśli ktoś waży naprawdę dużo, ale nie jest to zdrowe. Ja twierdzę, że zrzucać zdrowo  kilogramy można po 3/4/max 5 miesięcznie. Sukcesem nie jest to, że ktoś kilogramy gubi, ale żeby po uzyskaniu upragnionej wagi wciąż móc być w stanie pochwalić się tą samą wagą bez efektu jojo.



To by było na tyle, jeśli chodzi o mity na temat odchudzania. Nie dajmy się zwariować ludziska, zrzucanie kilogramów ma być przede wszystkim zdrowe! Piąteczka!

Sandra Dominiuk Trener Personalny

BIEGIEM PO WYMARZONĄ SYLWETKĘ!


Melduję, iż pobiegane! :)
Jako dźwigaczka żelastwa nieczęsto biegałam... Ba! Bieganie nie występowało w moim słowniku!
Teraz sprawia mi to ogromną radochę, uświadamia mi przy każdym kolejnym kilometrze jak, przy zachowaniu regularności, wytrzymałość człowieka pięknie progresuje!

Lubię biegać i bieganie dorzucę do aktywności na stałe, jako bardzo przyjemne i stawiające mi wyzwanie, dopełnienie treningu. Jest jeszcze jedna, bardzo pozytywna cecha biegania, bieganie odchudza! Ale żeby bieganie dawało także wysisk niechcianemu przez nas tłuszczykowi, musimy wiedzieć jak biegać!

Aby schudnąć musisz biegać z odpowiednią szybkością i w odpowiednim czasie. Nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać, ale warto spróbować, ponieważ efekty są naprawdę widoczne! To właśnie bieganie wrzuciłam jako jedną z metod treningowych przed moimi zawodami sylwetkowymi i byłam bardzo zadowolona z wyników!

Żeby schudnąć, trzeba biegać wolno i długo. To musisz sobie zapamiętać na całą swoją biegową przygodę.
Masz biegać długo i powoli, bardzo powoli. To bardzo ważne!
Jak biegać, żeby spalać tłuszcz? Już dawno udowodniono, że tłuszcz jest najlepiej spalany w okolicach 65-70% naszego maksymalnego tętna. Tutaj podczas treningu niezwykle przydatny okazuje się pulsometr. To urządzenie wskaże nam dokładne tętno i powie kiedy biec szybciej lub wolniej, aby znaleźć się w określonej strefie tętna.

Nie każdy jednak ma w domu pulsometr, albo nie każdy chce go mieć. Bez pulsometru też można efektywnie się odchudzać i spalać tłuszczyk z boczków.
Biegać trzeba wolno! Jeśli nie masz jeszcze kondycji, aby biec bez przerwy przez pół godziny - zacznij od spacerów, a raczej szybkiego marszu. Musisz poruszać się w takim tempie, aby móc swobodnie rozmawiać. Wtedy- mniej więcej- Twoje tętno jest w zalecanym zakresie. Wtedy spalasz tłuszcz.

Jeśli dopiero zaczynasz biegać - wybierz spokojne i dłuższe bieganie. Gdy wdrożysz się w trening biegowy na tyle, by móc przebierać nogami szybciej, do swojego planu możesz dołączyć interwały. Taki trening na pewno przyspieszy proces redukcji tłuszczu. Pamiętaj, że kluczem do sukcesu jest systematyczność. Jeśli chcecie, żeby bieganie przyniosło skutek i po wejściu na wagę na naszych twarzach pojawił się uśmiech, powinniście biegać co najmniej trzy razy w tygodniu. Ważne, żeby na początku się nie przeforsować. Najlepiej sprawdzony układ to: trening, przerwa, trening itd.

Schudnąć nie jest łatwo... Gdyby było- nie czytalibyście tego posta. Aby spalić niepotrzebny tłuszczyk, musicie poświęcić trochę czasu, wysiłku i (tak Baby, ja też czytam to ze łzami w oczach) zrezygnować z waszych ulubionych ciastek z kremem...


You can do it!

Fit Nutella!!!!


Przewijasz post za postem i nagle Twym oczom ukazuje się TO zdjęcie! Czeeeekoollaada... Dużo czekolady!
Musiało to wredne Babsko wrzucać tu takie pyszności!?! - myślisz dalej... Na stos z Nią!
No właśnie... słodkie, czekolada, słodycze... CUKIER.
Smutna prawda jest taka, że to nie tłuszcz, ale cukier jest największym zabójcą oraz sprawcą otyłości naszych czasów...
Cukier jest teraz wszechobecny! I nie chodzi tu tylko o te ogromne ilości słodkości dostępne na półkach hipermarketów. Cukier znajdziemy w sosach, pieczywie, napojach, jogurtach owocowych, jest dodawany niemalże wszędzie!
A co powoduje ten wszędobylski cukier?
-Nadmierne spożycie cukru powoduje nadwagę.
-Usunięcie go z diety leczy objawy okaleczających, szeroko rozpowszechnionych chorób, takich jak cukrzyca, rak i choroby serca.
-Cukier może spowodować: hipoglikemię i nadwagę prowadzące do cukrzycy i otyłości, i to zarówno u osób dorosłych, jak i dzieci.
-Cukier wypłukuje z organizmu sole mineralne i witaminy, podnosi ciśnienie krwi, poziom trójglicerydów i złego cholesterolu (LDL), zwiększając ryzyko zawału serca.
-Cukier powoduje próchnicę zębów i zapalenie ozębnej, które prowadzą z kolei do utraty zębów i ogólnego zainfekowania organizmu.
-Jest również czynnikiem inicjującym niewydolność układu autoimmunologicznego i immunologicznego, co kończy się w rezultacie takimi chorobami, jak artretyzm, alergia i astma.
-Cukier zakłóca również równowagę hormonalną i wspomaga wzrost komórek rakowych.
Nadmierne spożywanie cukru prowadzi do... uzależnienia!
Więc cukier trzeba ograniczać!
Najważniejsza sprawa? Czytać etykiety. Jeśli będziemy robili zakupy "z głową", będziemy w stanie ograniczyć naprawdę spore ilości cukru w diecie!
No dobra! Ale kobietka jest kobietką, czasem MUSI się trochę posłodzić, taka nasza natura!
Kobitki! Ja przybywam z pomocą, nie pokusą!
Zaintrygowane i czujące już podświadomie aromat czekolady czytajcie dalej ;)
Żaden mężczyzna nie jest w stanie zrozumieć tych pokładów miłości, która drzemie w Kobiecie...
Miłości...
Miłości do czekolady!
Nie na darmo istnieje stare afrykańskie przysłowie:
"Kobieta ma wkurw? - rzuć w nią czekoladą
Czekolada nie pomogła? - UCIEKAJ!"
Sama również jestem czekoholiczką, ale chyba mam alergię na czekoladę, bo jak jem jej za dużo to tyłek mi puchnie...
W związku z tym Sandra, rozochocona i spragniona czekolady postanowiła zabawić się w czeko-MacGyver'a , w czeko-Bogini i nadać czekoladowej historii nowy bieg, stworzyć FIT CZEKOLADOWY KREM!
Metodą prób i błędów stworzyłam dzieło, dzieło które przewyższyło moje oczekiwania, dzieło, które spokojnie zasługuje na pokojową nagrodę Nobla! Już widzę te setki łagodnych, rozpieszczonych, spełnionych Bab, które zajadają się moim fit omletem czekoladowym z fit Nutellą! Panowie - nie dziękujcie! ;)
Czytać, zrobić i przeżywać orgazmy gastronomiczne:
OMLET:
->1 całe jako
->2 białka
->porcja odżywko białkowej
->łyżka płatków owsianych
->2 łyżeczki kakao z obniżoną zawartością tłuszczu rozpuszczone w małej ilości wody
Wszystkie składniki blendujemy i na patelnię na małym ogniu smażymy pod przykryciem po obydwu stronach.
FIT NUTELLA:
->kilka daktyli
->porcja odżywki białkowej
->2 duże czubate łyżki kakao o obniżonej zawartości tłuszczu rozpuszczone w małej ilości wody(ilość kakao w zależności od intensywności smaku, ja kocham mega kakaowe!)
Całość wrzucamy do blendera, blendujemy i dodajemy ciut wody/mleka jeśli konsystencja jest dla Nas za gęsta.
Nasz omlecik zalewamy naszą proteinową Nutellą, wkrajamy banana i mamy zdrowy, pełnowartościowy deser, idealny we wtorkowe, tak ciężkie przecież popołudnie!
Czekolada nie ocenia... Czekolada rozumie :)
Ehhh.. szkoda, że zielona sałata nie ma tyle empatii...
Na zdrowie Babiszony!

OD KSIĘGOWEJ DO GWIAZDY FITNESS!!!


Czas na relację VIII Zawodów Kulturystycznych i Fitness okiem całkiem zwykłej exKsięgowej, która ot tak postanowiła pouśmiechać się w blasku fleszy do fotoreporterów, z braku laku w weekend trzeba przecież coś porobić!
Mój Debiutancki występ w Zawodach, mimo zajęcia 7 miejsca i nie dostania się do finału, uważam za udany. Czemu? Bo miałam na tyle odwagi, by stanąć w szeregi z naprawdę zawodowymi dziewczynami, które prócz cudownych profesjonalnych sylwetek (jezuu ile ja się pięknych pup naoglądałam!) mają też coś czego ja póki co nie posiadam, a mianowicie: ogładę sceniczną. Tak profesjonalnie wygięta jak te ślicznoty to ja jeszcze nigdy nie byłam i podejrzewam, że jak spróbuje to już się nie odegnę w drugą stronę! Pozowanie bardzo zaważyło na oceanach sędziów i mimo, uważam nieskromnie naprawdę dobrej formy nie potrafiłam jej należycie wyeksponować.
Druga sprawa to, jak już wspominałam w innym poście, błąd w wyborze kategorii. Myślałam, że na kategorię bikini fitness jestem porostu za duża… uwierzcie mi, że zmieniłam zdanie w sekundę, gdy zobaczyłam naprawdę pięknie zbudowane, posiadające dużo więcej mięśni zawodniczki z mojej kategorii fitness sylwetkowego. Mimo ładnie wyhodowanego już mięsiwa, przy tych Divach wyglądałam jak drobniutka Kobietka!
Cóż… mądra Polka po szkodzie, teraz wiem czego się na przyszłość wystrzegać! No właśnie… Na przyszłość… Duże grono osób, których zdanie bardzo szanuję namawia mnie, bym wystartowała ponownie w październiku na Mistrzostwach Polski, ale tym razem dużo mądrzejsza, mniej zestresowana i jako bikiniara. Jak się do tego ustosunkowuję? Z jednej strony czuję niedosyt, a łącząc to z moim walecznym serduchem i pociągiem do rywalizacji, gdzieś tam kiełkuje myśl o spróbowaniu ponownie. Z drugiej strony jak sobie przypomnę te kilka miesięcy restrykcyjnej diety, treningów dwa razy dziennie i co najgorsze: ostatni decydujący przemorderczy tydzień, to zaczyna pojawiać mi się przed oczyma duży znak STOP!
Czemu „STOP”? Bo takie zawody nie mają niestety nic wspólnego ze zdrowiem i zdrowego stylu życia propagować nie mogą…
W ostatnich postach często podkreślałam jak bardzo zmęczona jestem.
Organizm został umęczony totalnym odwodnieniem, długotrwałym wysiłkiem fizycznym i manipulacjami w diecie.
Wszystko zaczyna się na około 2 miesiące przed startem… Ja formę staram się trzymać zawsze na wysokim poziomie, więc dwa miesiące przygotowań mi wystarczyły. Punkt numer jeden, podstawowa sprawa to trzymanie czyściuteńkiej michy co do grama, nie ma, ze lato, nie ma, że kobieta, nie ma że te „gorsze dni”, zakazany był nawet mały grzeszek!
Do tego doszła duża intensyfikacja treningów – dzień w dzień bieganie na czczo 45 min, a wieczorem drugi trening w postaci treningu siłowego i kolejnych aerobów 45 min. Głowa nie raz mówiła „nie”, serce krzyczało „trzymaj się”, a że serce mam ogromne i na tyle uparte, że zawsze góruje nad głową to brnęłam w tym wszystkim mimo ogromu pokus i nieraz gorszych dni.
Najcięższe jednak było dla mnie przetrwanie ostatniego tygodnia… Każdy, kto nie przygotowywał się do takich zawodów, nie jest w stanie wyobrazić Sobie jak organizm reaguje na manipulacje nim w ostatnim tygodniu!
Na 6 dni przed zawodami musiałam wypić 10 litrów wody, butelka w ręku non stop, człowiek jest ubezwłasnowolniony bo co 10 min musi korzystać z toalety. Do tego dochodzi totalne odcięcie węglowodanów czyli energetyka, a dochodzi intensywny trening obwodowy + jeszcze więcej aerobów.
Kolejne 2 dni to 8 litrów wody dziennie, nadal dieta tylko białkowa i bardzo dużo wysiłku. Czy wiecie, że wypijanie takich dużych ilości wody jest niebezpieczne? Nie mówię tu już o tym dyskomforcie bycia niewolnicą toalety, tylko o mdłościach, zaburzeniach równowagi, osłabnięciach. Z racji wykonywanego zawodu bardzo często dźwigam ciężary (choćby żeby podać je klientowi) oraz prowadzę zajęcia grupowe. Tego tygodnia na zajęciach grupowych, kiedy skakałam razem z dziewczynami, aby je zmobilizować, pierwszy raz w życiu poczułam, że za chwilę zemdleję. Zimy dreszcz, czarno przed oczyma, zabujało się porządnie… lecę! Wtedy przeraziłam się nie na żarty, bo ja, z natury bardzo silna i wytrzymała Baba miałam zemdleć przy głupich podskokach!
Kolejne dni to obcięcie totalnie soli, kręcenie jeszcze większej ilości aerobów, gdy widzisz, że sylwetka nie wysycha dostatecznie dobrze i obcinanie wody kolejno na 6 litrów, 4 litry i ostatniego dnia przed zawodami 2 litry, aby na około 12 godzin przed zawodami odciąć wodę totalnie.
Wiecie, co to za uczucie gdy człowiek jest tak wyschnięty, że umycie zębów i przepłukanie pasty wodą jest Twoim największym marzeniem? Ja nie wytrzymałam… Tak bardzo pragnęłam wody, że kiedy wstałam rano na kilka godzin przed zawodami musiałam choć przez chwilę wziąć do buzi kostkę lodu, by zabić ogromne pragnienie, a przede wszystkim uspokoić psychikę, bo ta była na skraju poddania się.
Pieprzę to! – myślałam w głębi duszy, sobota rano była istną huśtawka nastroju, od ogromnego stresu, po panikę kończąc na złości na samą siebie, że sama się w to wpakowałam. Ta księgowa jeszcze we mnie czasem drzemie, bo jak tylko pomyślałam, że ja, Sandra mam stanąć za kilka godzin na scenie, gdzie patrzeć na mnie będzie tyle setek osób, gdzie liczą na mnie moi bliscy,strach mnie wręcz paraliżował, a takie ilości kortyzolu powodowały mega mdłości. Cóż… Mówi się, że pierwsze razy są najtrudniejsze!
I teraz najważniejsze pytanie? Czy warto było? Warto. Z jednego choćby cholernie ważnego powodu. Teraz jestem jeszcze silniejsza, jeszcze bardziej głodna sukcesu i jeszcze bardziej świadoma, że jak chcieć to móc!
Kochane, każda z Nas, niezależnie czy jesteś sprzedawcą, urzędniczką, Mamą, telefonistą, KAŻDA z Nas może poczuć się przez chwilę jak Gwiazda stając w szranki na jednej scenie wraz z zawodowcami! Mówisz: ja nie mam warunków, nie mam specjalistów którzy mną pokierują… Warunki można zrobić, Twoim orężem będzie dieta i trening. Będziesz walczyć tak długo aż wygrasz walkę z Samą Sobą. Nie masz Specjalistów? A ja mam? Nie, a bawię się Świetnie i już nie mogę doczekać się kolejnego wyzwania! Mistrzostwa Polski w październiku? Mmm… kto wie…  Fighterki tak mają, lubią powalczyć.
Przegrana? Każda mała przegrana to nie klęska…To tylko mój przystanek, przystanek do zwycięstwa!
Wygrzebuję ostatnią łyżeczkę nutelli i kończę pościora, Wasze zdróweczko!